Jasnowidzenie i jasnoczucie – dwa różne okna na świat niewidzialny
Świat energii można odbierać na wiele sposobów. Jedni „widzą”, inni „czują”. Oba dary są prawdziwe, oba prowadzą do tego samego celu – zrozumienia i pomocy – ale działają inną ścieżką.
Jasnowidzenie to dar obrazów. Osoba obdarzona tym darem widzi w swojej świadomości sceny, symbole, czasem całe obrazy przypominające film. To może być wizja przyszłości, migawka z czyjegoś życia, obraz sytuacji energetycznej. Jasnowidz opisuje: „widzę, jakbyś stała na rozdrożu, a obok są dwie drogi”. To język światła, obrazów i symboli.
Jasnoczucie to dar odczuwania. Zamiast obrazów pojawia się wrażenie w ciele – ucisk, ciepło, zimno, niepokój, radość. To intuicja, która manifestuje się w odczuciach. Jasnoczujący powie: „czuję w Twoim polu ciężar w klatce piersiowej” albo „Twoje serce bije szybciej, jakby coś cię blokowało”. To język ciała i emocji.
Ten dar bywa bardzo intensywny. Często osoby obdarzone jasnoczuciem odbierają stres, lęki czy dolegliwości innych ludzi – jakby ich własne ciało stawało się lustrem. Nogi zaczynają boleć, gdy ktoś obok dźwiga ciężar, w żołądku pojawia się ścisk, gdy inny człowiek ukrywa nerwy. Jasnoczucie nie pyta, czy chcesz – po prostu pozwala ci wejść w rezonans z drugim człowiekiem.
Oba dary często współpracują. Wyobraź sobie, że przychodzi ktoś, kto cierpi na bezsenność. Jasnowidz może zobaczyć ciemny pokój, w którym wokół łóżka krąży cień. Jasnoczujący z kolei poczuje w sobie niepokój, napięcie w żołądku, jakby ciało nie potrafiło się wyłączyć. Opis jest różny, ale prowadzi do tego samego – rozpoznania problemu.
W tradycji szeptuch i uzdrowicieli oba te kanały traktowano jak naturalne zmysły. Tak jak jedni mają świetny słuch, a inni dotyk, tak samo jedni „widzą”, a inni „czują”. I nie ma lepszego ani gorszego daru. Każdy z nich jest sposobem, w jaki dusza kontaktuje się ze światem niewidzialnym.
Można więc powiedzieć: jasnowidzenie to oko duszy, a jasnoczucie to serce duszy.