Intuicja a siódmy zmysł

W dawnych opowieściach mówiono, że każdy człowiek rodzi się z dwiema paroma oczu. Jedne służą do patrzenia, drugie – do widzenia. Tymi pierwszymi widzimy świat taki, jakim wydaje się być. Tymi drugimi – takim, jakim naprawdę jest. I właśnie te drugie oczy nazywamy intuicją. To nie zmysł dodatkowy, lecz prastara zdolność duszy, która pamięta więcej, niż pozwala jej rozum.  W starych wsiach mawiano, że niektóre kobiety „czują wcześniej niż pomyślą”. Nazywano je czarownicami, bo ich przeczucia rzadko się myliły. Wiedziały, kiedy ktoś zachoruje, zanim pojawiła się gorączka, wiedziały, że list przyjdzie, zanim listonosz zdążył wyjść z domu. Ale one same mówiły o tym inaczej: „To nie ja wiem, to świat mi mówi.” I to jest właśnie istota intuicji – to rozmowa z przestrzenią, która odpowiada tylko wtedy, gdy jesteśmy cicho.  Nauka powie, że to przetwarzanie bodźców, że mózg działa szybciej niż świadomość. Duchowość powie, że to szept anioła. A może jedno i drugie? Może to właśnie miejsce, gdzie nauka i magia stykają się jak dwa brzegi rzeki.  Bywa, że intuicja ratuje życie. Znana jest historia kobiety z Podlasia, która pewnego ranka wyszła z domu i zawróciła po kilku krokach. „Coś mnie ciągnęło z powrotem” – mówiła później. Gdy wróciła, zobaczyła, że świeca, którą zostawiła przy ikonie, przewróciła się i zaczynała tlić obrus. Gdyby poszła dalej, dom spłonąłby doszczętnie. Innym razem młody chłopak wsiadł do autobusu i wysiadł po minucie, bo „coś mu kazało”. Kilka kilometrów dalej autobus miał wypadek. Nikt mu tego nie wmówił, po prostu usłyszał wewnętrzny głos – i posłuchał.  W ezoterycznych tradycjach mówi się, że to właśnie anioły posługują się intuicją jak nicią, którą dotykają naszego serca. Nie krzyczą, nie nakazują – szepczą. Pojawiają się w myśli, w nagłym dreszczu, w piórku znalezionym na drodze. Zawsze wtedy, gdy nie słuchamy ich słów, świat zaczyna krzyczeć zdarzeniami, które mają nas zatrzymać. Bo intuicja to pierwsze ostrzeżenie, a los – to drugie.  Każdy może ją w sobie obudzić, jeśli nauczy się słuchać ciszy. Cisza to język, którym mówią przewodnicy. Wystarczy usiąść w spokoju, położyć rękę na sercu i zapytać: „Co naprawdę czuję?” Odpowiedź przyjdzie – może jako obraz, może jako dźwięk, może jako przeczucie. Ale przyjdzie zawsze.  Intuicja to nie dar dla wybranych. To część naszej konstrukcji duchowej. Kiedy zaczynamy jej ufać, świat nagle staje się czytelny: drogi otwierają się same, spotkania dzieją się we właściwym momencie, a decyzje, które wydawały się ryzykowne, okazują się właściwe.  Dawne szeptuchy mawiały: „Intuicja to głos Boga w człowieku.” Może więc nie trzeba jej rozumieć, wystarczy jej nie zagłuszać. Bo kto nauczy się słuchać tego głosu, już nigdy nie będzie chodził po omacku.  Intuicja nie jest magią ani przypadkiem. To pomost między człowiekiem a tym, co wie więcej. A gdy człowiek idzie za nią z pokorą, anioły zniżają skrzydła, by mu potowarzyszyć.