Halloween

Halloween – noc, gdy dusze wracają do domu

Nie wszystko, co umiera, znika.

Niektóre dusze zostają blisko, jakby nie mogły oderwać się od ziemi. Czekają. Na światło, na modlitwę, na wspomnienie. Na to jedno ludzkie „pamiętam o tobie”, które otwiera im drzwi w górę.

W noc Halloween, kiedy zasłona między światami staje się cienka jak oddech, duchy mają swoje święto. Wtedy właśnie, mówi się, domy pachną woskiem i dymem, a powietrze gęstnieje od obecności tych, których już nie ma. Czasem można ich poczuć — jak lekki powiew chłodu na karku, jak zapach perfum, których dawno nikt nie używa. Czasem przynoszą sen, w którym nie mówią nic, tylko patrzą.

To nie jest noc strachu, choć wielu ją tak nazywa. To raczej noc tęsknoty. Duchy wracają nie po to, by niepokoić, ale by dotknąć jeszcze raz swoich ludzi — tych, którzy zapomnieli się uśmiechnąć, którzy nie zdążyli powiedzieć „dziękuję” albo „wybaczam”.

Stare szeptuchy mówiły, że jeśli zapalisz świecę w oknie i zostawisz ją do rana, ktoś z drugiej strony znajdzie drogę. Że światło nie tylko oświetla, ale też woła dusze do spokoju.

Nie trzeba ich się bać. Bo strach rodzi się z braku zrozumienia, a przecież śmierć to nie koniec, tylko przejście przez inne drzwi.

Więc kiedy tej nocy poczujesz, że coś dotknęło twojego ramienia — nie odwracaj się. To tylko ktoś, kto chciał zobaczyć, czy jeszcze pamiętasz.